Dlaczego wybieram naturalną wełnę?

Dlaczego naturalna wełna jest moim pierwszym wyborem?
Naturalna wełna była dla mnie jedną z takich decyzji, do których już nie wracam. To właśnie z niej tworzę swoje swetry. Mogłabym sięgać po wiele różnych materiałów. Rynek daje dziś ogromne możliwości, a półki sklepów z włóczkami uginają się od kolorów i składów. Mimo to od kilku lat używam przede wszystkim naturalnej wełny.
Nie dlatego, że jest modna.
Nie dlatego, że jest droższa.
Po prostu dlatego, że jest zgodna z tym, jak sama patrzę na świat.
Blisko natury.
Całe życie mieszkam na wsi.
Lubię poranki, kiedy słychać śpiew ptaków bardziej niż ruch uliczny. Lubię zapach trawy po deszczu i ten spokój, którego trudno szukać w dużym mieście.
Gdybym tylko miała więcej czasu, z przyjemnością uprawiałabym własne warzywa. Chętnie hodowałabym też kilka kurek, żeby każdego ranka zbierać świeże jajka 😉
Dlatego, że lubię to, co prawdziwe i naturalne.

Dopiero kiedy zaczęłam coraz bardziej zagłębiać się w świat dziergania, zrozumiałam, że dokładnie tych samych wartości szukam również we włóczkach.
To nie była decyzja podjęta jednego dnia.

Na początku po prostu chciałam robić swetry.
Z czasem zaczęłam czytać coraz więcej.
O włóknach. O ich właściwościach. O tym, jak powstają. O wpływie przemysłu odzieżowego na środowisko.
Im więcej się dowiadywałam, tym bardziej uświadamiałam sobie, jak ogromny wpływ na nasze codzienne wybory ma to, z czego wykonane są ubrania.
Fast fashion przyzwyczaiło nas do kupowania coraz większej liczby rzeczy. Sweter na jeden sezon. Kolejny po kilku miesiącach. Jeszcze następny, bo poprzedni stracił kształt albo już nie wygląda tak dobrze. W pewnym momencie zaczęłam zadawać sobie pytanie:
Czy naprawdę tego potrzebujemy?
Wolę mniej, ale lepiej.
Wolę mieć dwa dobre swetry niż dziesięć przypadkowych.
Coraz bardziej przekonuję się, że nie potrzebuję dziesięciu swetrów. Wolę mieć dwa.
Takie, które naprawdę lubię nosić. Takie, po które sięgam kolejny sezon z tą samą przyjemnością.
Naturalna wełna nie jest dla mnie jednorazowym zakupem. To inwestycja w rzecz, która – odpowiednio pielęgnowana – może służyć przez wiele lat.
Jeśli zastanawiasz się, jak dbać o wełniane swetry, aby zachowały swoją miękkość i piękny wygląd przez długi czas, przygotowałam na ten temat osobny poradnik.

I właśnie takie swetry chcę tworzyć. Nie na jeden sezon. Na dłużej.
Lubię się nimi otulać.

Jest jeszcze coś, czego trudno nauczyć się z książek. To uczucie. Miękki sweter narzucony na ramiona w chłodny poranek.
Kubek ciepłej kawy.
Spacer jesienią.
Wieczór z drutami w rękach.
Naturalna wełna daje mi dokładnie takie poczucie komfortu. Jest ciepła, ale jednocześnie oddycha. Nie zatrzymuje zapachów tak łatwo jak wiele syntetycznych materiałów, dzięki czemu często wystarczy ją po prostu przewietrzyć.
A jesienią?
Bardzo często zamiast kurtki wybieram właśnie gruby, oversize’owy sweter. To jedno z tych ubrań, po które sięgam niemal odruchowo.
Tworzę takie swetry, jakie sama chciałabym nosić.
To chyba najlepiej podsumowuje wszystko.
Nie wybieram naturalnej wełny dlatego, że dobrze brzmi w opisie produktu.
Nie robię tego dlatego, że tak wypada.
Wybieram ją dlatego, że sama ją lubię.
Lubię jej miękkość.
Lubię sposób, w jaki otula.
Lubię świadomość, że wybierając naturalne włókna, sięgam po materiał, który jest bliższy naturze niż wiele syntetycznych odpowiedników.
Właśnie dlatego większość projektów, które powstają w mojej pracowni, tworzę z wełny alpaki i wełny merino.

To dopiero początek tej historii
W kolejnych artykułach opowiem Ci więcej o tym, dlaczego właśnie alpaka i merino zajmują w mojej pracowni szczególne miejsce. Pokażę, czym się różnią, jakie mają właściwości i dlaczego tak często wybieram właśnie ich połączenie. Bo za każdym swetrem kryje się znacznie więcej niż tylko włóczka i druty. Kryje się świadomy wybór.
Dziękuję, że tu jesteś
Jeśli lubisz naturalną wełnę i spokojne tempo życia, zapraszam Cię również do pozostałych wpisów na blogu.